Obywatele!
Wobec wypadków, które od wczoraj rozgrywają się w naszym mieście, pierwszą potrzebą jest, by bezpieczeństwo życia mieszkańców i normalny tok codziennego życia został utrzymany. Polacy i Ukraińcy w zrozumieniu tej potrzeby i tego obowiązku wobec miasta, weszli w porozumienie. Na mocy tego porozumienia, utworzono wspólny komitet w celu utrzymania spokoju i bezpieczeństwa publicznego oraz zapewnienia aprowizacji miasta.
Was, Obywatele, wzywamy do zachowania bezwzględnego spokoju. Unikać należy tak ze strony polskiej, jak i ukraińskiej wszystkiego, co by mogło mieć charakter jakiejkolwiek agresywnej akcji zbrojnej.
Lwów, 2 listopada
Nieznana korespondencja arcybiskupów metropolitów lwowskich Józefa Bilczewskiego z Andrzejem Szeptyckim w czasie wojny polsko-ukraińskiej 1918–1919, oprac., wstęp, przypisy, indeksy, wybór aneksów i fot. Józef Wołczański, Lwów-Kraków 1997.
Od strony miasta słychać szaloną strzelaninę. Nasi zdobywają dworzec kolejowy. Wreszcie dworzec został zdobyty przez 25 morusów. Ukraińcy, uciekając, zapalili magazyny zboża. Od strony dworca kolejowego bije szalona łuna, tak że na naszym odcinku robi się całkiem jasno. Jakiś studencik przylatuje do mnie i mówi: „Obywatelu, ja się strasznie boję”. — „Czego się boisz, do stu piorunów, masz karabin w garści, patrz przed siebie i czekaj.” — „Ale kiedy tam tak strasznie się pali” — i rozpłakał się.
Lwów, 2 listopada
Tadeusz Wereszycki, Pierwszy etap obrony Lwowa, „Niepodległość” t. 1, 1929/1930.
Na skrzyżowaniach ulic oddział nasz z trudem mógł przejść przez tłumy. Ulicą księcia Adama przemaszerowaliśmy ku powiatowej komendzie wojskowej w byłym pałacu ks. Czartoryskich, która już była opanowana przez naszych i gdzie oddaliśmy jeńców i broń. Ze stacjonującym wojskiem w koszarach załatwiliśmy się szybko; jedni złożyli broń, drudzy przeszli na naszą stronę. Do godziny szóstej po południu opanowaliśmy wszystko. [...] Z balkonu pałacowego, zamiast czarno-żółtej, powiewała biało-czerwona chorągiew. Okrzyki ani na chwilę nie ustawały. Po odebraniu raportu, obywatel Rawicz krótko, po żołniersku, przemówił do nas i ludności. Wzniósł okrzyk na cześć Polski.
Puławy, 2 listopada
Listopad 1918 we wspomnieniach i relacjach, wybór, oprac. i wstęp Piotr Łossowski, Piotr Stawecki, Warszawa 1988.
Wczoraj o godzinie 4 nad ranem wojska ukraińskie obsadziły Lwów. Garnizon lwowski zajęty został w ten sposób, że w poszczególnych koszarach żołnierzy rozbudzono około godz. 12 na alarm, poczem po usunięciu żołnierzy narodowości ukraińskiej, wszyscy inni zostali rozbrojeni, internowani lub też rozproszeni.
Przy pomocy żołnierzy ukraińskich rada narodowa ukraińska obsadziła wszystkie gmachy publiczne, dworzec kolejowy obstawiony został strażami z karabinem maszynowym, wewnątrz gmachu pocztowego umieszczono dwa karabiny maszynowe. Obsadzono dalej gmach Namiestnictwa, gdzie internowano P. Namiestnika, Wydział Krajowy, dyrekcję skarbu, Ratusz, w którym również ustawiono karabiny maszynowe.
Wszystkie gmachy udekorowano żółto-niebieskimi chorągwiami. [...]
Na ulicach rozbrajano żołnierzy i oficerów, krążyły patrole ukraińskie, pędziły automobile z żołnierzami ukraińskimi, którzy trzymali karabiny w pogotowiu do strzału.
Padły też liczne strzały w różnych częściach miasta.
Lwów, 2 listopada
„Gazeta Lwowska”, nr 250, z 3 listopada 1918.
Wolna, niepodległa, zjednoczona Polska niech żyje!
Oto w dniu następującej dla Polski wolności, my ludowcy z Królestwa wyciągamy dłoń bratnią do Was bracia chłopi spod byłego zaboru austriackiego.
Przez długie lata dzielił nas kordon i różne były formy naszego życia, kształtowanego przez dwie różne obce państwowości. Ale tak jak ziemia matka nasza, od Karpat do Bałtyku, choć pokrajana przed wiekiem jedna i cała w sobie pozostała, tak i lud polski na niej jeden. Dziś wobec losu naszego odmiany, trza nam się skrzyknąć do gromady i całą gromadą stanąć do budowy nowego życia w Polsce. I w dotychczasowych, niewolnych warunkach istnienia miał lud polski w Królestwie i w Galicji swoje ugrupowania, w których skupiał się do walki o swe prawa. My w Królestwie broniliśmy dusz naszych przed zalewem rosyjskiej obczyzny, dźwigaliśmy z trudem życie nasze na wyższy stopień zamożności i lepszego obyczaju, wyzwalaliśmy się spod przewagi społecznej innych stanów. Wy w Galicji korzystaliście z możności udziału w waszym życiu politycznym, wysyłając przedstawicieli do sejmu krajowego i do wiedeńskiego parlamentu.
Ale tak dla nas, jak i dla Was dziś dopiero nastąpiła chwila rozpoczęcia ludowej polityki. […]
My Królewiacy wydźwignąć się musimy z bierności w sprawach ogólnych, w której grzęźliśmy długo, gdy szersze życie polityczne było dla nas niedostępne. Wy zaś bracia w Galicji wytępicie u siebie ten trąd politycznego szachrajstwa, wyborczego zepsucia i krętactwa jednostek żądnych wyniesienia, co rozwijał się u was w sprzyjających warunkach austriackich swobód politycznych. Nie zniesie go już dzisiaj państwowa godność sięgającego po władzę ludu polskiego.
Bywajcie bracia!
We wspólnym solidarnym wysiłku nasza przyszłość – przyszłość wolnej Polski Ludowej.
Ok. 2 listopada
Pisma ulotne stronnictw ludowych w Polsce 1895–1939, zebrali i opracowali Stanisław Kowalczyk, Aleksander Łuczak, Kraków 1971.
RSS